Ten post jest
trochę spóźniony ale lepiej późno niż wcale, zwłaszcza gdy chodzi o
podsumowanie pierwszego roku rządu Beaty Szydło i większości parlamentarnej
PiS. Na wstępie zaznaczę, iż wybory miały miejsce 25 października 2015 roku. Co
udało się zrealizować? Czego nie zrealizowano? Jak wygląda to co udało się
zrobić i jakie przyniosło efekty? Postaram się odpowiedzieć na te pytania.
1.
„500 +”:
Tak, a jakże inaczej pierwszy sztandarowy
program Prawa i Sprawiedliwości to oczywiście słynne „500+”. Ustalmy jedno.
Rząd OSZUKAŁ wyborców. Wyraźnie jest to widoczne, gdy obejrzymy wystąpienia
podczas kampanii wyborczej Beaty Szydło, gdzie ówczesna kandydatka na premiera,
mówiła, że każda rodzina dostanie 500 złotych na KAŻDE dziecko. Na czym
polegała manipulacja? Na tym, że nie każdy dostał obiecane pieniądze na
dziecko, ponieważ dopłata jest przeznaczona tylko dla rodzin, które mają co
najmniej dwójkę dzieci, albo dla rodzin z jednym dzieckiem, ale tylko wtedy
kiedy dochód na osobę w rodzinie nie przekracza 800 zł.
MOJA OCENA:
Sam program, poza tym, że nie mamy na niego
pieniędzy, mógłby być dużym sukcesem tej partii. Został zrealizowany dość
szybko, bez niepotrzebnych opóźnień. Długo trzeba było czekać na taki ruch ze
strony rządu, który dawałby benefity za rodzenie dzieci. Jednak PiS nie
dotrzymało swojej obietnicy do końca. Polacy zostali zmanipulowani, a program
ten jest w istocie rzeczy łapówką dla wyborców PiS-u, gdyż jak popatrzymy na
statystyki to oni mają w większości więcej niż dwójkę dzieci i to dla nich ten
program jest wysoce opłacalny. Pomijam także fakt, że w tej obecnej formie program
po prostu zachęca kobiety do siedzenia w domu i pilnowania dzieci, natomiast absolutnie
nie zachęca ich do pracy. Bo przecież po co kobieta ma pracować skoro do
rodziny trafi o 500,1000, 1500 zł więcej jak będzie tylko „dzieci rodziła”.
Uważam ostatecznie, że szersze dyskusje w sprawie 500+ powinny być toczone w
momencie gdy zobaczymy pewne skutki jakie program wywołał.
2.
Kwota wolna od podatku:
Przy tym temacie, należy zauważyć jedno
odstępstwo, a mianowicie, fakt, iż tą obietnice składał obecny Prezydent RP,
Andrzej Duda. Dlaczego jest to takie ważne? Polacy co wybory prezydenckie
nabierają się na zasadniczą rzecz. Chodzi tutaj o uprawnienia Prezydenta RP.
Według konstytucji prezydent nie ma szerszej inicjatywy i wpływu na ustawy poza
inicjatywą ustawodawczą, taką samą jaką ma 100.000 Polaków, Sejm i Senat czy
Rząd. Wmawianie Polakom, że Prezydent może zrobić dużo bo to PREZYDENT jest
kolejną manipulacją. Otóż Prezydent RP jest gwarantem naszego państwa i ma
strzec jego nienaruszalności oraz strzec konstytucji RP. Takie są jego
podstawowe kompetencje. Andrzej Duda posłużył się to obietnicą, gdyż cały jego
wizerunek opierał się na wprowadzeniu czegoś nowego, przecież on sam był „nowy”
wyciągnięty z trzeciego rzędu partyjnych ław, miał być czymś co całkowicie
zmieni RZECZPOSPOLITĄ. Jednak w naszym ustroju Prezydent nie ma aż takich
kompetencji na jakie wskazywał podczas wyborów Andrzej Duda.
MOJA OCENA:
Obecny Prezydent RP złożył obietnicę bez
pokrycia, a teraz lawiruje między obywatelami, parlamentem, rządem , a Prezesem
KACZYŃSKIM, aby pokazać Polakom, że w tej sprawie próbuje coś robić. Byłbym
zapomniał. Prezydent chyba obiecał, że kwotę wolną od podatku podniesie w ciągu
pierwszego roku swoich rządów. Faktem jest to, że nie dotyczy to wyborów
parlamentarnych, lecz wiąże się z tym, gdyż Prezydent wskazywał, że jeżeli do
władzy dojdzie Beata Szydło, to projekt ten nabierze tępa i zostanie jak
najszybciej zrealizowany. Andrzej Duda obiecał gruszki na wierzbie, a w chwili
obecnej nawet wierzby nie ma. Kolejna manipulacja jednak pozwoliła na objęcie władzy
przez PiS, Beatę Szydło oraz PREZESA Kaczyńskiego.
3.
Reforma edukacji
Osobiście ten temat jest mi bliski ponieważ
od zawsze interesował mnie system edukacji. Przez swoje braki i dość duże luki
działa często na dużą szkodę dla uczniów. Jednak jest jeszcze inna kwestia.
Otóż obecna Minister Edukacji Narodowej Pani Anna Zalewska pochodzi z mojego
okręgu wyborczego, z Dolnego Śląska. Wracając jednak do meritum trzeba
zauważyć, że reforma edukacji jest bardzo potrzebna w polskim systemie
szkolnictwa. Nie uważam jednak, że reforma w tym kształcie i w tym tempie
dobrze wpłynie na edukację młodych pokoleń. Otóż pośpiech jest wymagany tylko w
przy jedzeniu z jednej miski.
Reformy powinny być konsultowane z nauczycielami, z rodzicami oraz także, uwaga, z UCZNIAMI. Dlaczego skoro dotyczy to najbardziej uczniów, nie bierze się pod uwagę ich zdania? Czy oni są nie ważni w tej całej reformie? Przecież to o ich losie będzie decydowała ustawa, którą nocą przepchnie Sejm, następnie z rana przegłosuje Senat, a o północy Prezydent zapewne podpisze ją na swoim komputerze.
MOJA OCENA:
Po prostu uważam, że reforma jest
potrzebna, ale im dłużej będziemy ją wprowadzać, im więcej będziemy pytać
nauczycieli, rodziców, UCZNIÓW, tym lepiej. Po co nam kolejna zmiana, którą
później trzeba będzie znowu odkręcać kolejnymi reformami. Zróbmy jedną a
porządną reformę, tak aby więcej nie trzeba było szkolnictwa reformować.
Uważam, także że obecna reforma to tak jakby budowanie domu od dachu, a nie od
fundamentów. Pani Zalewska powinna skupić się najpierw nad systemem, nad
programem edukacyjnym, a także jak polepszyć szkołę, tą która już jest, a nie
taką którą wybudujemy. Uważam, że reorganizacja edukacji sama w sobie nic nie
da. Będzie to tylko PR-owy zabieg, aby pokazać „ co my takiego wielkiego nie zrobiliśmy
i jakiej to rewolucji dokonaliśmy”. Jeżeli w taką stronę mają iść reformy, to
nie będzie to progres, jak przewiduje reforma, a regres.
4.
„Czarny poniedziałek”
Uważam to wydarzenie za szczególnie ważne,
gdyż był to pierwszy tak masowy protest po objęciu władzy przez Prawo i
Sprawiedliwość. Polki pokazały swoja siłę, a także pokazały, że nie będą
bezczynnie patrzeć jak rząd zabiera im prawo, które powinno być pozostawione i
uważane jest za jeden z najlepszych kompromisów społecznych. Masowe protesty w
Warszawie, Wrocławiu, Gdańsku, Krakowie i w wielu innych miastach pokazały, że
jesteśmy jako naród zdolni do reakcji, w razie złych reform rządu.
MOJA OCENA:
Popieram ten protest, co do aborcji mam
podobne zdanie, uważam, że to każda kobieta powinna o tym decydować, a z
pewnością nie powinien o tym decydować Kościół, czy PREZES KACZYŃSKI. Powołując
się nawet na słowa ludzi, którzy są ze środowiska PRO LIFE, że kobieta nie ma
prawa decydować o losie dziecka, to z pewnością matka dziecka te prawo ma
większe niż ksiądz, biskup czy działacz ORDO IURIS. Po prostu jeżeli ktoś taki
uważa, że matka dziecka nie ma prawa do decydowania o aborcji, to czemu ci
ludzie przyznają sobie większe prawo do decydowania o tym? Tak absolutnie nie
jest! W tym wypadku kobiety pokazały, że to rozumieją i chcą walczyć o swoje
prawa, o swój wybór
Znajdzie się pewnie pełno innych rzeczy, które można by
podsumować. Oczywiście wszyscy wiemy o Trybunale Konstytucyjnym oraz o innych
wybrykach rządu. Ja postarałem się jednak przedstawić te najważniejsze. Jeżeli
jednak chcecie abym napisał o innych rzeczach piszcie śmiało. Zapraszam również
do dyskusji!




Czytam i odnoszę wrażenie, że mam do czynienia z kolejnym naiwnym idealistą, który nie wie, na czym świat stoi i oczekuje czegokolwiek od ludzi, od których nikt przy zdrowych zmysłach nie oczekuje nic. Słodki jeżu.
OdpowiedzUsuńNie jestem idealistą. Jestem świadomy tego, że nie wszystko jest możliwe, oraz wiem w jakich realiach żyjemy. Oczekuje jedynie i mam nadzieję, że inni też tego oczekują, abyśmy nie niszczyli tego co już osiągnęliśmy i nie zaczęli się cofać, bo nawet stanie w miejscu oznacz zacofanie. Uważam też, że po prostu jeżeli robi się coś co działa na szkodę naszego państwa to powinno się tego zaniechać. Czy to oznacza idealistyczne podejście. Nie żyjemy przecież w utopii doskonale o tym wiem, ale czy wymaganie podstawowych wartości oznacza byciem idealistą? Nie uważam się za idealistę, bo oczekuje, że jeżeli żyję w danym państwie, płacę w nim podatki, to oczekuję aby rząd i władza w jakikolwiek sposób stosowała się do pewnych norm. Te kobiety, które wyszły na ulice też są idealistkami i też wymagają niemożliwego?
UsuńWolność wyboru i stanowienia o sobie jest niepisaną normą. Stąd w żadnym wypadku nie zamierzam mieszać w sprawę kobiet, które w poniedziałek razem ze mną pomykały ubrane na czarno. Zakłamanie polityków i fakt, że (bez względu na partię) nie dotrzymają swoich obietnic i będą robić to, co im się podoba w stopniu który nie poskutkuje spadkiem poparcia na łeb na szyję, jest oczywistością numer dwa. Albo działamy, albo bełkotamy. Okazja do działania - następne wybory. ;)
UsuńUwierz mi proszę, że zgodzę się z Tobą! Każda opcja jest taka sama, nie ma różnicy jak niektórzy twierdzą między PO a PiS dla przykładu. Różnią się tylko działaniem. Ja mam po prostu nadzieję, że każdy kto będzie czytał co piszę w następnych wyborach dokona lepszego wyboru i wybierze inną opcję, może lepszą może gorszą, ale przynajmniej wstydu może nie będą robić i jakoś będą gospodarować tym co osiągnęliśmy. Lubię działać, ale te bełkotanie jest częścią działania, zaufaj mi. Często słowa są ważniejsze niż czyny :)
UsuńPozdrawiam :>
Jak bełkotanie z misją, to może jakoś je przetrawię. Chociaż w mówieniu o polityce dawno przestałam dostrzegać jakikolwiek sens...
UsuńPozdrawiam. ;)
Ciekawa jestem która/ry nauczycielka/nauczyciel/pracownik w naszym gimnazjum podpadł córeczce Zalewskiej, skoro jej mamusia chce się za wszelką cenę pozbyć...
OdpowiedzUsuń