wtorek, 22 listopada 2016

Kolej na przedsiębiorców!

   Ostatnie dni są pełne rozmaitych wydarzeń. Szczerzę muszę przyznać, że to co dzieje się teraz to tylu „ciekawych” wydarzeń nie widziałem przez całe swoje życie. Jednak dzisiaj nie będę pisać o tym co złe, bo o tym zapewne każdy z nas słyszy codziennie w telewizji, radio czy czyta w gazetach. Ja dzisiaj chciałbym skomentować zapowiedzi Pana Premiera Morawieckiego, które osobiści przyjmuję z nadzieją.


   Mianowicie chodzi tutaj o zapowiedzi dotyczące przedsiębiorców i tzw. „konstytucję dla biznesu”, którą niedawno przedstawił Premier Morawiecki. To, że jest on ekonomistą i to wybitnym jest chyba niepodważalne. Od razu chciałbym skierować parę słów do krytyków. Jeżeli uważacie, że ten człowiek jest niekompetentny bo coś źle wyliczył to powiem wam od razu- też nie przepadam za PiS-em i za „dojną zmianą”, jednak do tego człowieka mam pełen szacunek. Dlaczego? Dorobił się bardzo wysokiej posady w jednym z największych banków w Polsce, zarabiał nie małe pieniądze, a na dodatek nie zwolnili go, tylko sam zrezygnował aby naprawiać Polskę. Może moje podejście jest zbyt idealistyczne, ale jak dla mnie jest to jedyna mądra i kompetentna osoba w tym rządzie. Szacunek!
   Wrócimy jednak  do meritum, a szczególnie do rozwiązań dla przedsiębiorców. Nie chce rozpisywać się na temat poszczególnych rozwiązań, bo przecież ileż można, jednak chodzi mi tutaj generalnie o zamysł. W końcu w rządzie pojawia się głos, który stanowi, że nie można traktować przedsiębiorców jak złodziei, a kontrole skarbowe mają służyć przedsiębiorcy, urzędy mają być bardziej przyjazne i nie blokować pewnych decyzji, a ułatwiać funkcjonowanie przedsiębiorstw. W końcu urzędnik państwowy ma za zadanie pilnować interesu skarbu państwa, przy jednoczesnym pilnowaniu interesu przedsiębiorców. To jest rewolucja, dlatego, że takie zapowiedzi miała każda partia, ale jak nie rządziła. Postulat ten był długo wyczekiwany i dzisiaj miejmy nadzieję, że zostanie on spełniony.


   Obawiam się jedynie, że mimo tak przychylnych rozwiązań jakie będę proponowane w nowym ustawodawstwie przez PiS Polacy, którzy prowadzą działalności gospodarcze nie będę zwolennikami tej opcji. Uważam, że Prezes Kaczyński już za bardzo ich skrzywdził. Jak można obwiniać za złe prognozy i wskaźniki gospodarcze przedsiębiorców!? To jest nie do pomyślenia. W krajach zachodnich przedsiębiorca traktowany jest jak człowiek z przywilejami, gdyż to on napędzę gospodarkę, daje w znacznej mierze pieniądze na szkoły, szpitale, administracje. A tutaj? Przedsiębiorca nie chce zarabiać, bo chce zrobić na złość „dojnej zmianie”, tak? Ja mam apel do Prezesa: Panie Prezesie, polscy przedsiębiorcy będą zawsze zarabiać i zawsze będzie ich ciekawił zysk, a pańska „dojna zmiana” ich nie obchodzi!
   Tradycyjnie zapraszam do komentowania! Miłego dnia i pozdrawiam wszystkich!

poniedziałek, 14 listopada 2016

Afera Smoleńska- smutne wydanie

   Pierwsze nagłówki gazet oraz portali informacyjnych w Polsce informują nas, że zostanie przeprowadzona ekshumacja pary prezydenckiej, Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego oraz Pierwszej Damy Marii Kaczyńskiej. Jednak w następnych dniach zostaną także otwarte groby 83 pozostałych ofiar tejże katastrofy.


   Zastanawiałem się od dłuższego czasu nad tym, dlaczego w ogóle przystępuje się do tej ekshumacji i co ona ma wykazać. Jednak najbardziej zaciekawiło mnie to, dlaczego rodziny, bliscy tych osób nie protestują, wręcz przeciwnie, niektórzy mówią, że to konieczne.
   Dziwnym trafem jednak złożyło się, że premiera filmu „Smoleńsk” odbyła się jedynie parę tygodni wcześniej. Nagle okazuje się, że specjalna komisja Antoniego Macierewicza MUSI przeprowadzić te ekshumacje, gdyż NA PEWNO znajdą się tam ślady, które będą świadczyć o zaniedbaniach przy pogrzebach tych osób.


   To wszystko nie jest przypadkowe. Komisja Macierewicza najwyraźniej dała sobie spokój ze znajdywaniem „kwitów” na osoby, które były odpowiedzialne za organizację lotu do Smoleńska, więc pan minister postanowił znaleźć coś na osoby z dawnego obozu władzy, próbując udowodnić im, że dopuścili się zaniechań przy pogrzebach. Bajka? Nie! To jest rzeczywistość! I to jeszcze jaka! Zaczynam w to coraz bardziej wierzyć, gdy patrzę na zdjęcia ukazujące policjantów obstawiających Wawel, gdzie spoczywa Prezydent RP z małżonką.


   Chciałbym tylko zapytać wszystkich, którzy są za to odpowiedzialni, dlaczego nie uszanowano zdania tych rodzin, które nie życzyły sobie ekshumacji swoich bliskich? Dlaczego mimo pewnego stanowiska Kościoła NAWET w tej sprawie nie uszanowano tych rodzin, które zwyczajnie tego nie chciały? Odpowiedź, jak na mój gust jest jedna: komuniści też nie pytali. Uprawiali tą samą propagandę.
   Smutne w tym wszystkim jest tylko to, że Jarosław Kaczyński cynicznie, bezwzględnie i chłodno wykorzystuje śmierć brata do ambicji politycznych i do uprawiania propagandy.
   Pytanie tylko, kiedy usłyszymy, że odkryto jednak trotyl, bądź inną materię wybuchową w grobach zmarłych. Inną kwestią jest to, czy faktycznie tam był, czy ktoś zatroszczył się o to, aby go tam „podrzucić”
   Spokojnego wieczoru dla wszystkich. Zobaczymy co przyszłość przyniesie.

piątek, 11 listopada 2016

Jedyny taki... Dzień!

   Dzisiaj 11 listopada. Data bardzo ważna, mam nadzieję dla każdego Polaka, a szczególna także dla naszej historii, dla naszego państwa. Mam nadzieję, że wszyscy w większości wiedzą jak odrodziła się Polska w 1918 r. Dlatego pozwolę sobie napisać nie tylko o samym święcie, ale także o tym co jest z nim powiązane, a mianowicie o nas, Polakach.


   Często przed Dniem Niepodległości słyszę następujące pytania : „Dlaczego nie możemy świętować spokojnie?” „Ci narodowcy niszczą pół Warszawy, po co oni tak robią?” i wiele innych podobnych. Otóż prawdą jest to, że od pewnego czasu święto te zostało „zaanektowane” przez prawicowe i skrajnie prawicowe organizacje „patriotyczne”. Dzień ten został na tyle zainicjowany przez te środowiska, że zwykli, przeciętni ludzie nie chcą mieć z nim nic wspólnego, no może poza wywieszeniem flagi.
   Otóż święto te powinno być świętem wszystkich, czy to tych, którzy głosują na tamtych, czy tych, a także wszystkich, którzy czują w sobie polskość i święto te uważają za ważne. Każdy ma prawo do tego święta w równym stopniu. Dlatego denerwuje mnie fakt, że „narodowcy”, przyznają sobie wyłączne prawo do tego święta. Każdy kto nie jest z nimi, jest uważany równocześnie za wroga narodu, a tak w ogóle to na pewno NIE POLAK. No tak! Zdecydowanie, nie jestem Polakiem tylko dlatego, że nie wyznaje ksenofobii, i innych fobii wobec świata zewnętrznego. Na pewno nie jestem Polakiem bo zamiast "manify" w Warszawie, wolę spędzić ten dzień w domu, bądź ze znajomymi, radośnie świętując fakt, iż odzyskaliśmy niepodległość.


   Z równie wielkim zapałem, z jakim narodowcy rozwalają co roku naszą stolicę, powołują się te środowiska na osobę Józefa Piłsudskiego. Tylko podejrzewam, że Piłsudski wyprowadziłby wojsko, gdyby żył, w reakcji na zachowania naszych „patriotów”. Czy widzieliście Państwo, w jakimkolwiek innym państwie na świecie, aby najważniejsze święto państwowe, było obchodzone w ten sposób? W taki sposób, że zamiast się jednoczyć Polacy dzielą się i w samej stolicy organizuje się ponad 10 różnych marszy, różnych środowisk? Przecież to jest chore!



   Niedawno, w telewizji można było zapoznać się ze sprawą firmy, która produkowała kije bejsbolowe z nadrukami Polski Walczącej, co wzbudziło protest, z resztą szeroki i słuszny, kombatantów wojennych i środowisk rodzin tychże osób. Teraz trzeba sobie zadać pytanie, kto w Polsce gra w bejsbola? Czy ta gra jest u nas tak popularna? Bo z tego co mi wiadomo, to większość Polaków nie ma pojęcia na czym ta gra polega. Po co więc takie kije, produkowane na masową skalę i tak szybko rozpowszechnione? Otóż po to, szanowni Państwo, aby nasi „patrioci” mieli poczucie pewności, że jak walną jednego, drugiego, trzeciego lewaka, leminga czy jak oni jeszcze obrażają innych, że zrobili to w interesie polskiego obowiązku patriotycznego, oraz aby mieli pewność, że zrobili to w imię „ojczyzny”. Takie zachowania są po prostu OKROPNE. Tak się zachowuje dzicz, a nie cywilizowani ludzie, ze świadomością historyczną.


   Dzisiaj to już jest moda, że większość odzieży patriotycznej noszona jest przez środowiska narodowców. Nie mówię, że to źle, bo do noszenia takiej odzieży ma każdy. Ja też chętnie bym założył koszulkę z orłem, bo jestem dumy, że tego orła mogę nosić. Jednak nie chce być utożsamiany ze środowiskami, które obrażają innych POLAKÓW. Chciałbym, aby kiedyś pierwszą reakcją na noszenie orła, naszego wielkiego polskiego orła, na koszulce był zachwyt naszą polskością oraz poczucie, że żyjemy tutaj bo to nasza ojczyzna. Bo jak na razie reakcje są takie, że ludzie boją się pobicia ze strony większości ludzi, którzy taką odzież noszą.


   Kolejną rzeczą, bardzo ważną, jest fakt, że niektóre środowiska przyznały sobie prawo, do wmawiania innym, że jak się ma inne poglądy, to nie jest się POLAKIEM. Cóż za bzdura! Dlaczego ja nie mogę nosić polskiej flagi na marszach innej grupy, innego środowiska politycznego? Dlaczego tylko skrajnie prawicowe ugrupowania uzurpują sobie prawo do używania polskiej flagi. Kompletnie nie mamy szacunku do naszych symboli i okazujemy ten brak szacunku właśnie poprzez takie zawłaszczanie na przykład polskiej flagi. Podejrzewam, że jedynym momentem, kiedy wszyscy Polacy są dumni ze swojej flagi i używają jej w ten sam sposób, są mecze polskiej reprezentacji w piłkę nożną. Tylko wtedy większość Polaków nosi polskie barwy na twarzy, szaliki. Wszyscy wtedy jesteśmy dumni z naszych barw i wszyscy używamy ich tak jak należy.


   Kończąc, chciałbym życzyć wszystkim, bez wyjątków, wspaniałego Dnia Niepodległości, dużo radości i nadziei, w to, że Polacy mogą razem świętować i wspólnie być dumni z bycia Polakiem, Polką. Nie dajmy się ponieść emocją, bo zapewne takie będą, w Warszawie. Przyjmijmy ze spokojem kolejne wybryki narodowców i nie podzielajmy ich absolutnie. Uczmy młode pokolenia, jak być dumnym z własnego kraju, z własnego święta, we właściwy, godny sposób. Dobrego Dnia Niepodległości!


środa, 9 listopada 2016

Ameryka znów wielka?

   Budzę się dzisiaj rano, lekko na kacu, po wczorajszej imprezie, jak to student, tradycyjnie. Otwiera przeglądarkę, wpisuję pierwszy lepszy portal informacyjny. Lekko jeszcze zaspany w sumie nie wiem po co odwiedzam tę stronę, chyba z rutyny. Gdy strona się wyświetla już sobie przypominam czemu. 9 listopad 2016 roku- ogłoszenie wyników wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych Ameryki.


   Wcześniej nawet chciałem napisać o wyścigu do Białego Domu, jednak jakby omijając ten temat, stwierdzałem zawszę, że to trzeba skomentować po, że ten wyścig jest tak pełen emocji, bulwersujących sytuacji i zdarzeń, że o tym będziemy mówić w ramach „historii”, a nie „bieżącej polityki”.
   Tak też się stało. Czy jestem zadowolony z obecnych wyników? Odpowiem szczerze, bo taki jest ten blog. Nie! Nie jestem zadowolony. Każdy teraz w komentarzu może mi napisać, że jestem lewakiem, lemingiem i w ogóle milion innych wyzwisk, których pewnie nie zrozumiem o zostały stworzone na potrzeby obrazy mojej osoby.
   Mimo, iż do końca nie policzono wszystkich głosów elektorskich a zostało ich na chwilę obecną ok. 50 to widać zdecydowaną wygrane Trumpa na fotel w Gabinecie Owalnym w Białym Domu. Co mnie jednak najbardziej ciekawi to komentarze i reakcje, a nie sam wybór. Otóż dzisiejsze nagłówki poza relacjami z USA to takie, które mówią nam o załamaniach i wahaniach na rynkach, o tym, że ropa spada na „łeb na szyję”, a także takie, które informują o wzmocnieniu kursu złotówki do dolara, czyli analogicznie osłabieniu dolara względem złotówki.


   Czytając poranne komentarze nie omieszkałem nie przeczytać tych o Polsce, czyli o tym co się stanie jak prezydentem zostanie Trump i jak to będzie oddziaływało w POLSCE. Po przeczytaniu tego komentarza pełnego wywodów, argumentów, faktów już miałem stwierdzić pewną myśl, lecz autro zrobił to za mnie na samym końcu wywodu. NIC SIĘ NIE STANIE. Dlaczego? Nie dlatego, że USA leży na innym kontynencie i nie dlatego, że to nie są NASZE wybory prezydenckie. Po prostu my od dawna nie leżeliśmy w gestii USA i w stosunkach Polska- USA nic się nie stanie bo nie ma się co stać. Dla Trumpa ważne są Rosja, Francja, Niemcy, może Wielka Brytania. Jednak Polska? Proszę ja was! Może być tylko gorzej , ok z tym się zgodzę, jednak lepiej na pewno nie będzie, ale w dużej mierze, nic się nie stanie.


   Nam się wydaje, Polakom, że my jesteśmy tacy ważni, a szczególnie nasz rząd upatruje w USA ogromnego sojusznika. Jednak ten „sojusz”, jaki był tak będzie. Miejmy tylko nadzieję, że Trump nie poleci w objęcie Putina i nie pozostawi nas samych bezbronnych, a jednak po prostu nie zmieni nic w sprawie Polski. Tak będzie najlepiej!
   Wiele jest też opinii, że Trump wywróci Stany Zjednoczone do góry nogami. Otóż nie uważam tak. Dla mnie Trump to taki sam populista, jak nasz rodzimy przedstawiciel gatunku. Nie da się pewnych rzeczy fizycznie zrobić, a Donald J Trump jest mądrym człowiekiem i o tym wie. Jednak nabiera ludzi, bo społeczeństwa takie są. Od czasu do czasu nabierają się na hasła: „Uczyńmy nasz kraj wielkim”[jakby nie był wielki?]; „Rozliczmy tych, którzy źle rządzili”; „Wyjdźmy z kryzysu”; „Lepsze życie dla wszystkich”. Otóż proszę zauważcie, że nie podałem konkretnych przykładów. To są najprostsze ogólniki, jakich używają populiści. A w tym przypadku Amerykanie się na to nabrali. Niestety.


   Moja ocena? Trump wejdzie do Białego Domu, zasiądzie za biurkiem, niczym Frank Underwood w „House of Cards”[Jeżeli ktoś nie oglądał, polecam!], a następnie powie, już niczym Andrzej Duda: „Nie udało się tego w tym roku zrealizować, gdyż zbytnio ucierpiałby na tym budżet…” bądź „Nie jesteśmy tego w stanie zrealizować, ponieważ…”
   Pisząc ten artykuł wszystko zmienia się w ciągu chwili. Donald J Trump został 45 Prezydentem USA, co nie zmienia mojego poglądu, że będzie tak jak pisałem.


   Na koniec wszystkich tych, którzy spodziewali się wygranej Clinton, pocieszę, a tych, którzy cieszą się z wygranej Trumpa, zasmucę. Prezydent USA jest wybierany tylko na 2 kadencję, a o reelekcję musi się starać bardziej niż o pierwszy wybór. A może za 4 lata MICHELLE OBAMA?


wtorek, 8 listopada 2016

Nie masz cwaniaka...nad Polaka

   W dzisiejszej prasie można przeczytać wiele nagłówków i wiele tematów, które budzą kontrowersje i zaciekawienie. Jednak mi przypadł do gustu jeden z tematów banalnych, wręcz infantylnych, a jednak dużo mówi o nas, Polakach.


   Otóż znana sieć sklepów spożywczych na „L” wprowadziła promocję, w której rodzime produkty tej firmy są zagwarantowane zwrotem o ile okażą się one nie satysfakcjonujące dla klienta. Innymi słowy, jeżeli zakupione jedzenie ci nie posmakuje możesz je zjeść i wrócić do sklepu, aby oddać dany produkt. Recz w tym, że w samej promocji nie ma nic nadzwyczajnego, gdyż jest ona po prostu uczciwa, a sklep chce mieć pewność, że jedzenie, które nam sprzedaje nam smakuje.
   Problem pojawia się w momencie, gdy promocja ta dotarła do Polskich sklepów tej sieci. Przecież Polacy to taki uczciwy naród i nikt nie podejrzewał, że mogą tutaj się zdarzać jakiekolwiek nadużycia.


   Otóż stan faktyczny wyglądał tak, że na skalę MASOWĄ ludzie w tych sklepach oddawali produkty, ze względu na brak satysfakcji produktu. Chciałbym tylko zapytać, czy jeżeli coś nam nie smakuje, idziemy, oddajemy to w sklepie, to po raz drugi przychodzimy po te same produkty tej samej marki i znowu je reklamujemy?
   Ludzie podobno wychodzili ze sklepów, przepakowywali produkty, wracali do sklepów po zwrot pieniędzy. Czy tak możemy nazwać uczciwe działanie? Dlaczego choć raz nie możemy wykazać się mądrością, a nie cwaniactwem. Dlaczego nie możemy być uczciwi w stosunku do innych?
   To o czym pisze to nie jest jednostkowo przypadek. Ten sposób jest dość częsty i sami przyznajemy, że lubimy kombinować. Bo tak łatwiej, taniej, prościej, tylko później patrzymy na każdego wilkiem, bo przecież może nas oszukać. Czy naprawdę nie mamy do siebie kompletnie szacunku i zaufania?


   Nasza mentalność wykształciła się w takim kierunku, że każdy sobie rzepkę skrobie i lepiej samemu sobie radzić, oszukiwać i nadużywać bo przecież my możemy, ale jak ktoś nam źle robi to już się skarżymy. Weźmy przykład banków, ostatnio w modzie jest ten temat. Jak banki nas oszukują to jest źle i narzekamy, na kredyty frankowe itp. Ale jak my kombinujemy, nawet poza systemem bankowym i coś na tym zyskujemy to jest wspaniale i sprawiedliwie.
   Moja propozycja jest następująca. Zacznijmy mieć społeczne zaufanie do siebie, tak wzajemnie. Starajmy się nie oszukiwać i być uczciwi. Tak będzie nam łatwiej. Naprawdę.

poniedziałek, 7 listopada 2016

Trybunał (NIE)Konstytucyjny

   Dzisiejszy bojkot trzech sędziów Trybunału Konstytucyjnego ocenie na wstępie. Jest to czysty, polityczny, zmanipulowany szantaż na zamówienie. Czyje? Chyba wszyscy wiemy.
   Od razu napiszę, że nie uważam, iż tej całej sytuacji winny jest obecny rząd. Poprzednia władza swoje narobiła, a nam próbowała wmówić, że w całości PiS jest za to odpowiedzialny. Problem jednak w tym, że Platforma Obywatelska chyba nie do końca wiedziała co zrobiła i jakie konsekwencje będą dla polskiego życia publicznego po ich szybkim wybieraniu sędziów.


   Zacznijmy więc od początku. Pod koniec swoich rządów PO wybrała sędziów na zaś, chcąc najzwyczajniej w świecie mieć wpływ na wybór członków Trybunału Konstytucyjnego. Nie ma w tym nic złego, to znaczy, nie ma w tym nic złego bo oczywiście jest to powszechna praktyka. Przecież każda władza chce mieć w miarę przychylną wykładnie prawa, jaką stanowi TK. Jednak to co PO zrobiła na jesień 2015 roku jest o wiele gorsze. Otóż oni wiedzieli doskonale o tym, że „toną”, wiedzieli, że nie mają szans wygrać wyborów, oraz wiedzieli, że największą szansę na przejęcie władzy ma PiS.
   Członkowie Platformy Obywatelskiej po prostu nie spodziewali się, że PiS przejmie władzę z większością bezwzględną i będzie miało tak duży wpływ na kształt polityki w Polsce. Żadna, podkreślam, żadna partia wcześniej tego nie dokonała, więc ta pomyłka w szeregach Platformy, można powiedzieć jest czymś naturalnym. Jednak czymś nienaturalnym jest to, że PO nie przewidziała, iż rozpoczynając walkę o Trybunał, tylko pomoże Prezesowi Kaczyńskiemu. Przecież to co PiS musiałby zrobić na początku zostało pięknie „odwalone” przez PO.


   Tak więc dzisiaj mamy to co mamy. Sparaliżowany Trybunał Konstytucyjny, a dodatkowo sytuację, z której wszyscy się nas śmieją na całym świecie. To, że CNN podaje, iż po dojściu Trumpa do władzy USA może stać się drugą Polską, nie jest wcale kompromitujące. To jest po prostu żenujące. I to nie jest tak, jak zaraz powiedzą narodowcy, że zachodnie media na zlecenie obcych rządów uwzięły się na Polskę. Po prostu to co się dzieje w Polsce jest przejawem ogromnej patologii politycznej i nie dziwmy się, że media na całym świecie ostrzegają przed sytuacją jaka ma miejsce w Polsce.
   Notabene ostatnio będąc w Czarnogórze, tak takim małym kraju na Bałkanach, spotkałem anglika, bądź Amerykanina, już sam nie pamiętam. Zapytał mnie czy jestem z Polski. Spodziewałem się czegoś w rodzaju: „Piękny kraj”. Otóż nie! Powiedział mi, że słyszał o tym co się u nas dzieje, i współczuje nam tego KACZYŃSKIEGO. Rozumiecie?! Osoba, która pewnie nie wie gdzie Polska leży, mówi mi, że jest źle i że z tym związany jest nasz szacowny Prezes. Tak, poczułem się zażenowany.
   Kończąc mój wywód. Chciałem tylko zaapelować do wszystkich aby rozumieli powagę sytuacji. To nie jest tak, że Prof Rzepliński robi karierę polityczną, że trwa jakaś tam bójka o Trybunał Konstytucyjny. Nie! Mamy do czynienia z pełnym paraliżem TK, co oznacza, że prawo tworzone przez PiS, uchwalane nocą i podpisywane przez notariusza Prezesa Kaczyńskiego, Pana Andrzeja Dudę, może zagrażać w pełni naszym wolnością, naszym prawom zawartym w Konstytucji RP, a TK nie będzie mógł wydać żadnego orzeczeni, ba nawet ocenić takiego prawa. Jednak może ten Trybunał i tak nie jest potrzebny? Po co nam TK skoro nawet jakby funkcjonował orzeczenia nie byłby publikowane. Bo przecież to od niedawna KPRM i Beata Szydło mają prawo oceniać co jest zgodne, a co nie jest zgodne z Konstytucją, no tak przecież to takie DEMOKRATYCZNE.


  

500...minus?

Dzisiaj na stronie WP przeczytałem bardzo ciekawą wiadomość, a mianowicie chodzi o wspomniane już we wcześniejszym poście 500 zł na dziecko.

   Otóż okazuje się, że kilka samorządów zgłosiło zapotrzebowanie na pieniądze do wypłacania świadczeń dla rodzin. Kilkunastu samorządom brakuje ok 500 mln złotych. Czy to jest dużo? Oczywiście w skali całego programu może to nie być kwota powalająca z nóg, jednak trzeba się zastanowić nad samym komunikatem nie zaś nad kwotą.



   Z tego co pamiętam już w lipcu/sierpniu tego roku rząd wskazywał, że możliwe są braki w funduszach na ów program pod koniec tegoż roku. Wychodzi na to, że rząd jednak potrafi liczyć, ba! Potrafi nawet dobrze przewidywać. To dlaczego nie potrafił przewidzieć tych skutków przed rozpoczęciem programu i wmawiał Polakom, że pieniędzy nie zabraknie?
   Dzisiaj rząd tłumaczy, że rachunki okazały się chybione, jednak pieniędzy nie zabraknie. Pytam rząd Beaty Szydło- skąd weźmiecie te pieniądze? Dodrukujecie? Czy może będziecie zapożyczać państwo na kolejne ciężkie miliardy, tylko po to aby płacić łapówkę społeczeństwu i siać populizm?
   Uważam, że jeżeli pieniądze się kończą, a my mamy na karku deficyt budżetowy, gdyż nie jesteśmy państwem z nadwyżką budżetową, to nie możemy ot tak po prostu „dopachać” pieniądze, bo przecież one nagle się nie pojawiają. Pieniędzy nagle nie przybędzie i rząd doskonale o tym wie, a mimo to, będzie nadal wmawiał Polakom, że pieniędzy starczy. Na teraz może starczy, ale pomyślmy choć raz logicznie- skoro zawsze ma tak starczyć to może zaraz nie będzie na inne wydatki. Bo przecież rząd nie ma własnych pieniędzy.




   Przypomnę jeszcze na koniec słowa Margaret Thatcher : „Najgorszy problem z socjalistami jest taki, że w końcu kończą im się cudze pieniądze”.

niedziela, 6 listopada 2016

Rok po wyborach parlamentarnych

   Ten post jest trochę spóźniony ale lepiej późno niż wcale, zwłaszcza gdy chodzi o podsumowanie pierwszego roku rządu Beaty Szydło i większości parlamentarnej PiS. Na wstępie zaznaczę, iż wybory miały miejsce 25 października 2015 roku. Co udało się zrealizować? Czego nie zrealizowano? Jak wygląda to co udało się zrobić i jakie przyniosło efekty? Postaram się odpowiedzieć na te pytania.

1.       „500 +”:
Tak, a jakże inaczej pierwszy sztandarowy program Prawa i Sprawiedliwości to oczywiście słynne „500+”. Ustalmy jedno. Rząd OSZUKAŁ wyborców. Wyraźnie jest to widoczne, gdy obejrzymy wystąpienia podczas kampanii wyborczej Beaty Szydło, gdzie ówczesna kandydatka na premiera, mówiła, że każda rodzina dostanie 500 złotych na KAŻDE dziecko. Na czym polegała manipulacja? Na tym, że nie każdy dostał obiecane pieniądze na dziecko, ponieważ dopłata jest przeznaczona tylko dla rodzin, które mają co najmniej dwójkę dzieci, albo dla rodzin z jednym dzieckiem, ale tylko wtedy kiedy dochód na osobę w rodzinie nie przekracza 800 zł.
MOJA OCENA:
Sam program, poza tym, że nie mamy na niego pieniędzy, mógłby być dużym sukcesem tej partii. Został zrealizowany dość szybko, bez niepotrzebnych opóźnień. Długo trzeba było czekać na taki ruch ze strony rządu, który dawałby benefity za rodzenie dzieci. Jednak PiS nie dotrzymało swojej obietnicy do końca. Polacy zostali zmanipulowani, a program ten jest w istocie rzeczy łapówką dla wyborców PiS-u, gdyż jak popatrzymy na statystyki to oni mają w większości więcej niż dwójkę dzieci i to dla nich ten program jest wysoce opłacalny. Pomijam także fakt, że w tej obecnej formie program po prostu zachęca kobiety do siedzenia w domu i pilnowania dzieci, natomiast absolutnie nie zachęca ich do pracy. Bo przecież po co kobieta ma pracować skoro do rodziny trafi o 500,1000, 1500 zł więcej jak będzie tylko „dzieci rodziła”. Uważam ostatecznie, że szersze dyskusje w sprawie 500+ powinny być toczone w momencie gdy zobaczymy pewne skutki jakie program wywołał.



2.       Kwota wolna od podatku:
Przy tym temacie, należy zauważyć jedno odstępstwo, a mianowicie, fakt, iż tą obietnice składał obecny Prezydent RP, Andrzej Duda. Dlaczego jest to takie ważne? Polacy co wybory prezydenckie nabierają się na zasadniczą rzecz. Chodzi tutaj o uprawnienia Prezydenta RP. Według konstytucji prezydent nie ma szerszej inicjatywy i wpływu na ustawy poza inicjatywą ustawodawczą, taką samą jaką ma 100.000 Polaków, Sejm i Senat czy Rząd. Wmawianie Polakom, że Prezydent może zrobić dużo bo to PREZYDENT jest kolejną manipulacją. Otóż Prezydent RP jest gwarantem naszego państwa i ma strzec jego nienaruszalności oraz strzec konstytucji RP. Takie są jego podstawowe kompetencje. Andrzej Duda posłużył się to obietnicą, gdyż cały jego wizerunek opierał się na wprowadzeniu czegoś nowego, przecież on sam był „nowy” wyciągnięty z trzeciego rzędu partyjnych ław, miał być czymś co całkowicie zmieni RZECZPOSPOLITĄ. Jednak w naszym ustroju Prezydent nie ma aż takich kompetencji na jakie wskazywał podczas wyborów Andrzej Duda.
MOJA OCENA:
Obecny Prezydent RP złożył obietnicę bez pokrycia, a teraz lawiruje między obywatelami, parlamentem, rządem , a Prezesem KACZYŃSKIM, aby pokazać Polakom, że w tej sprawie próbuje coś robić. Byłbym zapomniał. Prezydent chyba obiecał, że kwotę wolną od podatku podniesie w ciągu pierwszego roku swoich rządów. Faktem jest to, że nie dotyczy to wyborów parlamentarnych, lecz wiąże się z tym, gdyż Prezydent wskazywał, że jeżeli do władzy dojdzie Beata Szydło, to projekt ten nabierze tępa i zostanie jak najszybciej zrealizowany. Andrzej Duda obiecał gruszki na wierzbie, a w chwili obecnej nawet wierzby nie ma. Kolejna manipulacja jednak pozwoliła na objęcie władzy przez PiS, Beatę Szydło oraz PREZESA Kaczyńskiego.



3.       Reforma edukacji
Osobiście ten temat jest mi bliski ponieważ od zawsze interesował mnie system edukacji. Przez swoje braki i dość duże luki działa często na dużą szkodę dla uczniów. Jednak jest jeszcze inna kwestia. Otóż obecna Minister Edukacji Narodowej Pani Anna Zalewska pochodzi z mojego okręgu wyborczego, z Dolnego Śląska. Wracając jednak do meritum trzeba zauważyć, że reforma edukacji jest bardzo potrzebna w polskim systemie szkolnictwa. Nie uważam jednak, że reforma w tym kształcie i w tym tempie dobrze wpłynie na edukację młodych pokoleń. Otóż pośpiech jest wymagany tylko w przy jedzeniu z jednej miski.



Reformy powinny być konsultowane z nauczycielami, z rodzicami oraz także, uwaga, z UCZNIAMI. Dlaczego skoro dotyczy to najbardziej uczniów, nie bierze się pod uwagę ich zdania? Czy oni są nie ważni w tej całej reformie? Przecież to o ich losie będzie decydowała ustawa, którą nocą przepchnie Sejm, następnie z rana przegłosuje Senat, a o północy Prezydent zapewne podpisze ją na swoim komputerze.
MOJA OCENA:
Po prostu uważam, że reforma jest potrzebna, ale im dłużej będziemy ją wprowadzać, im więcej będziemy pytać nauczycieli, rodziców, UCZNIÓW, tym lepiej. Po co nam kolejna zmiana, którą później trzeba będzie znowu odkręcać kolejnymi reformami. Zróbmy jedną a porządną reformę, tak aby więcej nie trzeba było szkolnictwa reformować. Uważam, także że obecna reforma to tak jakby budowanie domu od dachu, a nie od fundamentów. Pani Zalewska powinna skupić się najpierw nad systemem, nad programem edukacyjnym, a także jak polepszyć szkołę, tą która już jest, a nie taką którą wybudujemy. Uważam, że reorganizacja edukacji sama w sobie nic nie da. Będzie to tylko PR-owy zabieg, aby pokazać „ co my takiego wielkiego nie zrobiliśmy i jakiej to rewolucji dokonaliśmy”. Jeżeli w taką stronę mają iść reformy, to nie będzie to progres, jak przewiduje reforma, a regres.



4.       „Czarny poniedziałek”
Uważam to wydarzenie za szczególnie ważne, gdyż był to pierwszy tak masowy protest po objęciu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość. Polki pokazały swoja siłę, a także pokazały, że nie będą bezczynnie patrzeć jak rząd zabiera im prawo, które powinno być pozostawione i uważane jest za jeden z najlepszych kompromisów społecznych. Masowe protesty w Warszawie, Wrocławiu, Gdańsku, Krakowie i w wielu innych miastach pokazały, że jesteśmy jako naród zdolni do reakcji, w razie złych reform rządu.
MOJA OCENA:
Popieram ten protest, co do aborcji mam podobne zdanie, uważam, że to każda kobieta powinna o tym decydować, a z pewnością nie powinien o tym decydować Kościół, czy PREZES KACZYŃSKI. Powołując się nawet na słowa ludzi, którzy są ze środowiska PRO LIFE, że kobieta nie ma prawa decydować o losie dziecka, to z pewnością matka dziecka te prawo ma większe niż ksiądz, biskup czy działacz ORDO IURIS. Po prostu jeżeli ktoś taki uważa, że matka dziecka nie ma prawa do decydowania o aborcji, to czemu ci ludzie przyznają sobie większe prawo do decydowania o tym? Tak absolutnie nie jest! W tym wypadku kobiety pokazały, że to rozumieją i chcą walczyć o swoje prawa, o swój wybór




Znajdzie się pewnie pełno innych rzeczy, które można by podsumować. Oczywiście wszyscy wiemy o Trybunale Konstytucyjnym oraz o innych wybrykach rządu. Ja postarałem się jednak przedstawić te najważniejsze. Jeżeli jednak chcecie abym napisał o innych rzeczach piszcie śmiało. Zapraszam również do dyskusji!