piątek, 27 stycznia 2017

Przypadek- Wypadek

  Obserwując, śledząc wręcz ostatnie wydarzenia w Polsce ale też na świecie zauważyłem dziwną przypadłość, którą reprezentuje ekipa rządząca nazywana „rządem”.


   Przypadłość ta moim zdaniem powinna się nazywać „przy/wy-padek”. Otóż jakimś straszliwym pechem niedawno problemy z wylotem, rządowym samolotem, miała problem Premier Beata Szydło, która nie za bardzo wiedziała, ilu pasażerów może pomieścić, więc próbowała pomieścić wszystkich. A to, że okazało się, że próbowała wziąć dwa razy więcej? A kogo by to obchodziło?! Kogo by obchodziło to, że samolot byłby przeciążony i nie mógłby zapewne wystartować, a jeżeli pomyślimy jeszcze o paliwie, które zużywałoby się szybciej… No tak, ale to był tylko taki właśnie „przypadek”. Przecież ostatecznie nic się nie stało, samolot wystartował, a Premier Beata Szydło szczęśliwie doleciała do Polski, twierdząc, że wszyscy przecież kłamią, a żadne incydenty nie miały miejsca w Londynie. Po prostu pilot i załoga wyssali sobie te opowieści z londyńskich legend…


   Kolejnym „przypadkiem” przy pracy okazał się, również lot, Andrzeja Dudy z Wrocławia do Warszawy. Wielkim przecież pechem samolot się zepsuł i nie mógł wystartować w jakże krótką trasę z Wrocławia do Warszawy, która notabene trwa… 40 min. Nasuwa się pytanie- co takiego się stało podczas tego 40 minutowego rejsu z Warszawy do Wrocławia, że w stronę powrotną samolot odmówił posłuszeństwa? Może jakiś przegląd nie był zrobiony? Nie, skądże! Przecież nasz rząd jest bardzo odpowiedzialny i o wszystko dba! Dba tak samo jak o demokrację w Polsce, o Trybunał Konstytucyjny, o wymiar sprawiedliwości w Polsce i w końcu o polską gospodarkę! Przecież nasz rząd jest doskonały!



   Po „przypadkach” naszego rządu w przestworzach pora przejść do tych „naziemnych wyczynów” ekipy rządzącej.
   Pierwszym i chyba największym „przypadkiem” był ten na Opolszczyźnie. Cieszę się w tej chwili, a wręcz odczuwam dumę, że to właśnie na mojej rodzimej ziemi dolnośląskiej doszło do wcześniejszej wizyty Pana Prezydenta RP, gdyż wizytował on piękny Karpacz. Jednak wszyscy pamiętamy wypadek limuzyny prezydenckiej pod Opolem z udziałem Prezydenta Rzeczypospolitej Andrzeja Dudy. Wiadomo, opona pękła, prezydent wpadł do rowu przy autostradzie, zaś później o swoim kierowcy, mówił że ten zachował się wzorowo. Jednak kierowca prezydenckiej limuzyny, powiedźmy to sobie szczerze, nie musiałby zachowywać się wzorowo, gdyby ktoś z Biura Ochrony Rządu, zadbał o to aby opona nie pękła. Szanowni państwo! Najważniejsza osoba w państwie jeździ na złych oponach?! To na co, my naród, przepraszam płacimy podatki?! Na zużyte opony i na wizerunkową katastrofę?! Jak już mamy mieć Prezydenta Rzeczypospolitej, to niech chociaż on jeździ w takich standardach, w jakich jeżdżą głowy państw! Oczywiście dlaczego ta opona pękła, rozważań jest dużo. Jednak najciekawsze komentarze pojawiły się niedługo po „przypadku”. Pojawiły się one z Kancelarii Rady Ministrów, gdzie ktoś wspominał coś o fakcie, iż to Platforma Obywatelska zaniedbała rutynowe kontrole opon. Szanowni państwo, a czy nowa władza nie obiecywała przypadkiem szybkich zmian i naprawienia tego co „naszkodziła” PO?! To w takim razie dlaczego ten fakt od razu nie został ujawniony i nie zostały te opony, zbadane lub wymienione? Odpowiem państwu na to pytanie- bo to była wina wyłącznie obecnej siły rządzącej, że zaniedbała wymianę opon i ogólny stan techniczny pojazdu. Cóż, może pomyśleli, że skoro to limuzyna PANCERNA, to i opony niezawodne…


   Kolejnym „przypadkiem” lądowym był ten sprzed kilku dni, kiedy to limuzyna Ministerstwa Obrony Narodowej wzięła udział w karambolu na autostradzie A1 pod Lubiczem, w województwie Kujawsko- Pomorskim. Tym razem, rzeczywiście przypadkowo, auta się zderzyły, a ministrowi MON Antoniemu Macierewiczowi, nic się nie stało. Cóż za ulga! Pan minister przesiadł się do innego auta i ruszył w dalszą podróż. Jak się jednak okazało, sprytni dziennikarze, dotarli do przechwałki ministra, który stwierdził, że do rodzinnego miasta Ojca Rydzyka dotarł z Warszawy w godzinę i czterdzieści minut. Cóż, w drugą stronę miał mniej szczęścia. To jednak pokazuje, jak ci ludzie myślą i jakie mają priorytety. Oczywiście kolumna z VIP-ami może przecież poruszać się szybciej, ale bez przesady! W tym „przypadku” spowodowała realne zagrożenie w ruchu lądowym! Ale to nic, przecież auta i tak należą do… wszystkich Polaków, a przecież szef MON tylko z nich korzysta!


   Po „przypadku” ministra Macierewicza, w dniu następnym miejsce miała stłuczka z udziałem kolumny Kancelarii Sejmu RP. Oczywiście nikomu nic się nie stało, zaś stłuczka była niewielka. Chciałbym się jednak zapytać, czy skoro od wielkiego karambolu na autostradzie, na następny dzień mowa jest o stłuczce w Warszawie z udziałem aut Kancelarii Sejmu, to czy w ogóle nasze państwo jest bezpieczne, skoro wyraźnie widać, że nasze władze nie potrafią zadbać same o siebie. Czy my jako Polacy, jako suweren, jesteśmy w naszym państwie bezpieczni? Mam apel do wszystkich! Jeżeli w najbliższych dniach będziecie mieli stłuczki, wypadki, mówicie, że jesteście z Kancelarii Sejmu, MON-u, bądź z BOR-u. Wszyscy was zrozumiemy!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz