środa, 9 listopada 2016

Ameryka znów wielka?

   Budzę się dzisiaj rano, lekko na kacu, po wczorajszej imprezie, jak to student, tradycyjnie. Otwiera przeglądarkę, wpisuję pierwszy lepszy portal informacyjny. Lekko jeszcze zaspany w sumie nie wiem po co odwiedzam tę stronę, chyba z rutyny. Gdy strona się wyświetla już sobie przypominam czemu. 9 listopad 2016 roku- ogłoszenie wyników wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych Ameryki.


   Wcześniej nawet chciałem napisać o wyścigu do Białego Domu, jednak jakby omijając ten temat, stwierdzałem zawszę, że to trzeba skomentować po, że ten wyścig jest tak pełen emocji, bulwersujących sytuacji i zdarzeń, że o tym będziemy mówić w ramach „historii”, a nie „bieżącej polityki”.
   Tak też się stało. Czy jestem zadowolony z obecnych wyników? Odpowiem szczerze, bo taki jest ten blog. Nie! Nie jestem zadowolony. Każdy teraz w komentarzu może mi napisać, że jestem lewakiem, lemingiem i w ogóle milion innych wyzwisk, których pewnie nie zrozumiem o zostały stworzone na potrzeby obrazy mojej osoby.
   Mimo, iż do końca nie policzono wszystkich głosów elektorskich a zostało ich na chwilę obecną ok. 50 to widać zdecydowaną wygrane Trumpa na fotel w Gabinecie Owalnym w Białym Domu. Co mnie jednak najbardziej ciekawi to komentarze i reakcje, a nie sam wybór. Otóż dzisiejsze nagłówki poza relacjami z USA to takie, które mówią nam o załamaniach i wahaniach na rynkach, o tym, że ropa spada na „łeb na szyję”, a także takie, które informują o wzmocnieniu kursu złotówki do dolara, czyli analogicznie osłabieniu dolara względem złotówki.


   Czytając poranne komentarze nie omieszkałem nie przeczytać tych o Polsce, czyli o tym co się stanie jak prezydentem zostanie Trump i jak to będzie oddziaływało w POLSCE. Po przeczytaniu tego komentarza pełnego wywodów, argumentów, faktów już miałem stwierdzić pewną myśl, lecz autro zrobił to za mnie na samym końcu wywodu. NIC SIĘ NIE STANIE. Dlaczego? Nie dlatego, że USA leży na innym kontynencie i nie dlatego, że to nie są NASZE wybory prezydenckie. Po prostu my od dawna nie leżeliśmy w gestii USA i w stosunkach Polska- USA nic się nie stanie bo nie ma się co stać. Dla Trumpa ważne są Rosja, Francja, Niemcy, może Wielka Brytania. Jednak Polska? Proszę ja was! Może być tylko gorzej , ok z tym się zgodzę, jednak lepiej na pewno nie będzie, ale w dużej mierze, nic się nie stanie.


   Nam się wydaje, Polakom, że my jesteśmy tacy ważni, a szczególnie nasz rząd upatruje w USA ogromnego sojusznika. Jednak ten „sojusz”, jaki był tak będzie. Miejmy tylko nadzieję, że Trump nie poleci w objęcie Putina i nie pozostawi nas samych bezbronnych, a jednak po prostu nie zmieni nic w sprawie Polski. Tak będzie najlepiej!
   Wiele jest też opinii, że Trump wywróci Stany Zjednoczone do góry nogami. Otóż nie uważam tak. Dla mnie Trump to taki sam populista, jak nasz rodzimy przedstawiciel gatunku. Nie da się pewnych rzeczy fizycznie zrobić, a Donald J Trump jest mądrym człowiekiem i o tym wie. Jednak nabiera ludzi, bo społeczeństwa takie są. Od czasu do czasu nabierają się na hasła: „Uczyńmy nasz kraj wielkim”[jakby nie był wielki?]; „Rozliczmy tych, którzy źle rządzili”; „Wyjdźmy z kryzysu”; „Lepsze życie dla wszystkich”. Otóż proszę zauważcie, że nie podałem konkretnych przykładów. To są najprostsze ogólniki, jakich używają populiści. A w tym przypadku Amerykanie się na to nabrali. Niestety.


   Moja ocena? Trump wejdzie do Białego Domu, zasiądzie za biurkiem, niczym Frank Underwood w „House of Cards”[Jeżeli ktoś nie oglądał, polecam!], a następnie powie, już niczym Andrzej Duda: „Nie udało się tego w tym roku zrealizować, gdyż zbytnio ucierpiałby na tym budżet…” bądź „Nie jesteśmy tego w stanie zrealizować, ponieważ…”
   Pisząc ten artykuł wszystko zmienia się w ciągu chwili. Donald J Trump został 45 Prezydentem USA, co nie zmienia mojego poglądu, że będzie tak jak pisałem.


   Na koniec wszystkich tych, którzy spodziewali się wygranej Clinton, pocieszę, a tych, którzy cieszą się z wygranej Trumpa, zasmucę. Prezydent USA jest wybierany tylko na 2 kadencję, a o reelekcję musi się starać bardziej niż o pierwszy wybór. A może za 4 lata MICHELLE OBAMA?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz