Zapewne wszyscy
pamiętamy akcję protestacyjną polskich kobiet z początku października. Akcję,
która nosiła nazwę „Czarny Poniedziałek”. Był to Ogólnopolski Strajk Kobiet,
które sprzeciwiały się wprowadzeniu nowelizacji ustawy o aborcji. Nowelizacji,
która miała kompletnie zdelegalizować jakąkolwiek aborcję w naszym kraju, nawet
tą, która może uratować kobiecie życie, bądź uchronić ją przed stresem
psychicznym jakim jest poród martwego dziecka. Tak było.
Po tych wydarzeniach, po wielkiej akcji, której jak nie ocenić, udała się i była wielkim społecznym sukcesem, polskich kobiet, rząd wraz z większością wycofał się z prac nad zmianami w ustawie. Temat, który był tak protestowany, ucichł, zaś większość przekonywała, że nie planuje żadnych zmian w tym zakresie. Warto też przypomnieć słowa Lecha Kaczyńskiego, który tak odnosił się do „kompromisu”, który obowiązuje do dnia dzisiejszego:
Wielka akcja, która była zwycięstwem Polek, będzie musiała, najwyraźniej jeszcze raz nastąpić. Dlaczego, niektórzy mogą zapytać. Otóż we wrześniu poprzedniego roku do polskiego parlamentu trafił projekt ustawy przygotowany przez Polską Federację Ruchów Obrony Życia (PFROŻ). Projekt obecnie jest na biurku szefowej rządu Beaty Szydło, która zgodnie z procedurą ma 30 dni na odpowiedź, czy nowela będzie wpisana w politykę rządu na najbliższe lata.
Nie byłoby w tym nic wielkiego, jednak dlaczego projekt, który został złożony przed wielkimi protestami w całej Polsce, nie został odrzucony przez komisję ds. petycji, która miała zdecydować co dalej z projektem PFROŻ. Skoro partia rządząca zapowiedziała odejście od tego tematu, to dlaczego nie skończyła z nim w momencie, kiedy nacisk społeczny był tak duży? Możliwe są dwa rozwiązania. Pierwsze: sam Prezes nie ma pojęcia co dzieje się w komisjach sejmowych, a przepływ informacji jest bardzo słaby (w ten scenariusz wątpię). Drugi: rząd wraz z większością chcieli po prostu „wykiwać” wszystkie Polki, które strajkowały, aby załagodzić sytuację pod koniec roku. Innych rozwiązań nie widzę.
Najciekawsze jest jednak to, że projekt nie różni się praktycznie od poprzedniego, przeciw któremu protestowano. Dodatkowo, zakłada on, delegalizację ŚRODKÓW ANTYKONCEPCYJNYCH. W ustawie, mowa o obrocie, który jest nielegalny, a każdy kto dopuści się obrotu środków antykoncepcyjnych może zostać skazany na karę pozbawienia wolności. To jest absurd!
Jeżeli w tym momencie, nie mamy przeciwko czemu protestować- chyba, że przeciwko rozbijaniu się przez rząd limuzynami- tak ten temat, jest poważnym powodem, abyśmy jeszcze raz, wszyscy, wraz z Polkami, wyszli na ulice. Rząd chce realizować politykę, która wyraźnie jest sprzeczna z opinią publiczną, co udowodniło wiele sondaży opinii publicznej oraz Ogólnopolski Strajk Kobiet- manifest, który, jeżeli zacznie się procedowanie tych zmian, powinien być co najmniej dwukrotnie większy, w skali całego kraju.
Kobiety! Walczcie o swoje prawa! Mężczyźni! Walczcie z kobietami!











